produkty

Intelektualna.pl
Magda Wiśniewska

Prawo procesowe a pandemia COVID-19

Trwająca już od prawie roku pandemia wirusa SARS-CoV-2 negatywnie wpłynęła na wiele dziedzin życia. Ucierpieli nie tylko przedsiębiorcy i obywatele, ale również instytucje państwowe, które musiały w krótkim okresie przygotować, zorganizować i co najważniejsze, wprowadzić w życie zupełnie nowe procedury umożliwiające dostosowanie się do nowej rzeczywistości.

 

Wprowadzanie zmian rozpoczęło się 8 marca 2020 r., kiedy to w życie weszła ustawa z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem Covid-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U z 2020 r., poz. 374). Na podstawie tej ustawy, we wszystkich sprawach nienależących do zamkniętego katalogu spraw pilnych, bieg terminów procesowych i sądowych nie rozpoczynał się, a rozpoczęty ulegał zawieszeniu na czas stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Prezes sądu mógł jednak określić sprawę jako pilną, jeżeli jej nierozpoznanie mogłoby spowodować niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzi lub zwierząt, poważną szkodę dla interesu społecznego albo ze względu na grożącą niepowetowaną szkodę materialną, a także gdy wymaga tego dobro wymiaru sprawiedliwości. Takie rozwiązanie było skuteczne pod względem ochrony zdrowia publicznego obywateli, jednak na dłuższą metę zupełnie paraliżowało wymiar sprawiedliwości, który w znacznym stopniu przestał funkcjonować, nawet pomimo opisanych powyżej kompetencji prezesa sądu.

 

Sytuacja uległa zmianie wraz z nową ustawa o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (Dz.U. z 2020 r., poz. 875), wprowadzoną do systemu prawnego w maju 2020 r. Zgodnie z zawartymi w niej regulacjami uchylono wstrzymanie biegu terminów, co spowodowało, że wymiar sprawiedliwości powrócił do normalnego funkcjonowania. Pytanie jednak w jaki sposób działać względnie normalnie w trakcie światowej pandemii zakaźnego wirusa? Z pomocą przyszły przepisy[1] pozwalające na przeprowadzanie rozpraw sądowych w sposób zdalny przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie ich na odległość z jednoczesnym bezpośrednim przekazem obrazu i dźwięku, ale bez konieczności przebywania w budynku sądu osób w nich uczestniczących (jak wymaga tego 151 § 2 k.p.c.).

 

Sam przepis jednak nie wystarcza, żeby w sposób jak najbardziej odpowiedni przeprowadzić postępowanie sądowe. Od wejścia w życie majowej ustawy składy sędziowskie, pełnomocnicy i wszyscy uczestnicy postępowania musieli przywyknąć do nowych form rozpraw sądowych. Polskie sądy dysponują platformą do przeprowadzania wideokonferencji wykorzystującą aplikację Avaya Scopia. Jest to aplikacja pozwalająca na zdalne łączenie się uczestników, co więcej pozwala także na wyproszenie z wirtualnej sali rozpraw albo wyciszenie mikrofonu co wpływa pozytywnie na zdolności składu sędziowskiego do zapanowania nad prawidłowym przebiegiem rozprawy. Problemem jednak pozostają zachowania związane z poszanowaniem powagi sądu. Kiedy uczestnicy powinni wstać? Na pewno podczas odczytania wyroku, gdyż pozycja siedząca w tym momencie godziłaby we wspomnianą powagę wymiaru sprawiedliwości. Jednak czy jest to konieczne podczas składania zeznań? Zapewne w większości przypadków powstanie skutkowałoby brakiem widocznej twarzy, co nie wpływa korzystnie na poziom wiarygodności rozprawy przeprowadzanej w sposób zdalny. Oczywiście kamerkę można by dowolnie przestawiać, jednak tutaj pojawia się pytania czy ciągłe jej regulowanie nie godzi w powagę sądu.

 

Sędziowie i inni prawnicy zgadzają się, że nowa forma procesu jest potrzebna w nowoczesnym państwie w XXI wieku. Problemem jednak w dalszym ciągu pozostają braki techniczne oraz braki spójnych regulacji, które nie budziłyby żadnych wątpliwości co do konstytucyjności e-rozpraw. Problemem są między innymi możliwości udziału publiczności w zdalnych rozprawach. Nie każdy sąd ma bowiem taką sposobność, a jednak jak wiadomo jawność rozpraw obowiązuje nadal. Nawet mimo pandemii.

 

Utrzymywanie społecznego dystansu oraz przestrzeganie wytycznych związanych z ochroną zdrowia ludności wpłynęło także na coraz częstsze wykorzystywanie obecnego w systemie prawnym od listopada 2019 roku art. 271 k.p.c. stanowiącego o możliwości składanie zeznań świadków na piśmie. Prawnicy podchodzą do wskazanej regulacji jednak z dystansem. Pojawiają się wątpliwości co do spełnienia zasady bezpośredniości postępowania, a także prawdziwości i samodzielności złożenia zeznań na piśmie przez świadka. Ze strony sędziów art. 271 k.p.c. spotyka się z coraz większą aprobatą. Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości twierdzą, że w wielu sprawach zwyczajnie nie ma potrzeby wzywać wszystkich świadków, więc forma “na piśmie” nie tylko przyspiesza postępowanie, ale też zdecydowanie zmniejsza koszty postępowania.  Sądy nie muszą w takim wypadku zwracać świadkom kosztów dotarcia na rozprawy.

 

Poprzez lakoniczność przepisu nie jest wyjaśniona forma w jakiej mają zostać złożone zeznania na piśmie. Co więcej oznacza to również brak upomnienia o karalności składania fałszywych zeznań i związanej z tym odpowiedzialności karnej.  Doktryna zaznacza, że należy przyjąć, że sąd kierując do świadka wezwanie celem złożenia przez niego zeznań na piśmie powinien pouczyć świadka o treści przepisu art. 233 § 1–§ 1a KK przewidującym odpowiedzialność za zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy.[2] W wypadku składania zeznań na piśmie świadek składa jedynie przyrzeczenie przez podpisanie tekstu przyrzeczenia. Nowa forma składania zeznań uniemożliwia również ich weryfikacje pod względem wiarygodności świadka. Brak bowiem możliwości oceny mimiki twarzy czy tonu głosu.

 

Kolejny problemem jest istnienie opcji zmanipulowania zeznań albo konsultacji ich ze stroną przeciwną. Pojawia się także możliwość napisania zeznań nie przez świadka, a przez jego pełnomocnika, który doskonale wie co okaże się najbardziej korzystne dla reprezentowanej przez niego strony. Adwokatów i radców prawnych obowiązuje oczywiście kodeks etyki zawodowej, który stwierdza, że prawnik nie może dyktować odpowiedzi świadkowi. Mówi się jedynie o ewentualnym istnieniu opcji pomocy mu w sformułowaniu zeznań. W związku z powyższym twierdzeniem cały proces powinien się odbywać zgodnie z prawem. Niestety zdarzyć się może, że nieprawidłowości mogą być podstawą do składania zastrzeżeń, a następnie do złożenia apelacji.

 

Jak każde nowe rozwiązanie częstsze korzystanie z art. 2711 k.p.c. podczas pandemii COVID-19 ma zarówno swoich przeciwników (najczęściej reprezentowanych przez pełnomocników stron) jak i zwolenników, którymi w znacznej mierze pozostają sędziowie. Czy składanie zeznań na piśmie przyjmie się w polskim prawie procesowym po ustaniu pandemii? Wszystko okaże się w najbliższym czasie.

 

Artykuł powstał we współautorstwie z Zuzanną Łubińską.

 

[1] art. 15 zzs(1) pkt 1 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych

[2] Komentarz art. 2711 KPC red. Marszałkowska-Krześ 2020, wyd. 28/P. Rodziewicz

Te artykuły również Cię zainteresują: